poniedziałek, 28 grudnia 2015

Czapka i komin - nr jeden roku 2015


"Święta, święta i po świętach"... nie lubię tego powiedzenia. Z reguły faktycznie zaraz po świętach odczuwam lekkie rozgoryczenie...tyle przygotowań, tyle wolnego czasu, a tu nagle koniec. Jednak w tym roku jest inaczej. Mimo braku śniegu, ja jakoś wyjątkowo odczuwałam magię świąt. Pojęcia nie mam dlaczego. W każdym razie mamy już 28, a ja odnoszę wrażenie, że wciąż trwają święta. Ale to chyba, po prostu, nosi się w sobie... Ten post jednak zupełnie o czym innym.

Z racji tego, że rok 2015 dobiega końca, chciałam Wam pokazać zestaw, o który padło chyba najwięcej pytań. Jest to mianowicie czapka i komin ozdobione guziczkiem. Swoją drogą to był chyba jeden z pierwszych pomysłów, jakie przyszło mi do głowy uszyć. Bardzo mnie cieszy fakt, że nie jestem jedyną osobą, której się on podoba ;)

Skoro jest to nr jeden 2015, do 31 grudnia na ten zestaw przysługiwała będzie promocja na ten zestaw -20%. Każdą osobę chcąca taki komplet zamówić, proszę o kontakt TUTAJ.
Dostępne kolory:
szary
czarny
różowy
niebieski

A poniżej kilka zdjęć do wglądu i w celu przypomnienia, jak wygląda nr jeden 2015.












Na zdjęciach w czapce i kominie (wersja szara) mój synek.

Tymczasem życzę Wam, abyście spokojnie pozałatwiali wszystkie sprawy, które zamykają nasz 2015 rok, by móc powitać 2016 bez stresu i nerwów :)

niedziela, 20 grudnia 2015

Pierniczki świąteczne. Przepis.


Wokół nas dużo się teraz dzieje. Jesteśmy zabiegani, podenerwowani, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik, żeby ze wszystkim zdążyć. Wszystko dla kilku dni Świąt, dla rodzinnej atmosfery, dla odpoczynku. I to właśnie na te dni chciałam Wam życzyć
radości
spokoju
zdrowia
oraz ogromu miłości

Teraz wszędzie świątecznie, to i świąteczny post dzisiaj. Ostatni dzwonek dla niektórych smakołyków, pierniczków między innymi. Podobno powinny leżakować dwa tygodnie... Przynajmniej tak mawia mój sąsiad. Ja ten czas nieco skróciłam, bo pierniczki popiekłam przedwczoraj. A teraz odpoczywają sobie przed świętami, żeby zmięknąć ;) Dla chętnych, co chcieliby takie pierniczki zrobić, to ostatni moment. Dołączam więc przepis ze starej jak świat książki. Stary, ale sprawdzony. I jaki pyszny!

Składniki:
0,5 kg mąki
200 g (8 łyżek) miodu
200 g (niecałe 3 szklanki) cukru pudru
120 g margaryny
1 jajko
10 g (1 łyżka) sody oczyszczonej
1 paczka przyprawy do piernika

Przepis:
Mąkę przesiać razem z sodą na stolnicę (ja nie mam stolnicy, więc wsypałam na blat kuchenny) i zrobić w niej wgłębienie. Do tego wgłębienia wlać miód, przyprawę do piernika wsypać, cukier puder, margarynę i jajko. Zagnieść ciasto. Następnie rozwałkować do grubości około 1/2 cm i wykrawać foremką kształty.
Ciasteczka wyłożyć na blachę wysmarowaną tłuszczem lub na papier do pieczenia.
Włożyć do rozgrzanego piekarnika (180 stopni) i piec około 10 minut.
Gotowe :)

Przepis naprawdę banalny i szybki. I smaczny! Tylko naprawdę na pierniczki to już ostatni dzwonek. Muszą troszkę poleżakować, bo inaczej będą twarde jak skała ;)

Także jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najpiękniejszego na te Święta. A przede wszystkim spokoju! Odpoczynku, magicznej atmosfery i mnóstwa ciepła.








To nie jest post reklamowy.

piątek, 18 grudnia 2015

Diabeł tkwi w szczegółach


Chyba większość z nas lubi otaczać się ładnymi rzeczami. Dla jednych to biżuteria, a dla innych lampki, poduszki, świece, figurki i inne przeróżne cuda zaliczane do wystroju wnętrz. Ja oprócz rzeczy ładnych, bardzo cenię sobie wygodę. Stąd też naszło mnie na poduszki. A właściwie, to poduszkę...jednak jakoś nie mogłam się zdecydować na jej wzór, toteż wyszło troszkę więcej tych poduszek...

A u nas ich nigdy dość. Często bawimy się z dzieckiem na podłodze, wylegując się tym samym na milusich poduchach. Jak coś oglądamy w tv, to też masa poduszek pod plecami i rękami musi być. O łóżku nie mówiąc. W dodatku one są tak cudne, tak gustownie wypełniają każde wnętrze...No więc jak tu ich nie uszyć więcej??

Zaraz święta, czasu mniej, więc długim tekstem nie chcę Was zasypywać. Zostawiam Wam za to kilka zdjęć i przesyłam życzenia wytrwałości tych ostatnich przedświątecznych dni :)
Pod zdjęciami kilka linków dla zainteresowanych podusiami.






















Poduszki wszystkie szyte przeze mnie - można zobaczyć i zamówić tutaj w dowolnych wzorach, kolorach oraz kształcie do wyboru (prostokąt, kwadrat, chmurka, serce, gwiazda)
Na zdjęciach pojawiły się wzory:
serca + szare minky
gwiazdki na białym tle + szare minky
gwiazdki + białe minky (poduszka chmurka)
grochy na szarym tle + białe minky
koty + różowe minky

niedziela, 13 grudnia 2015

Inspiracje prezentowe


Dużo dostaję od Was maili i wiadomości na facebooku w sprawie prezentów. A raczej - inspiracji prezentowych. Pytacie, co mogę Wam polecić z mojej Szufladkowni. Co nadawałoby się na prezent najbardziej. W związku z tym poniżej przedstawiam Wam kilka pomysłów, które według mnie najlepiej się sprawdzą. Oprócz tego, żeby post był kompletny, dodaję pomysły niewzięte z Szufladkowni. Dla dorosłych, dla seniorów, dla kobiet, dla dzieciaków, dla fanatyków przyrody, a nawet dla osób, których nie jesteśmy w stanie...zdefiniować do końca ;)
Do Świąt zostało raptem 10 dni, a więc to już naprawdę ostatni dzwonek. Może coś zaczerpniecie z tych moich inspiracji, zobaczymy. Jeśli jakkolwiek Wam pomogłam, piszcie w komentarzach :)

1. Buciki/bamboszki
    Cieplutkie dwustronne. Idealne dla dzieci, które jeszcze nie chodzą.
    Można zamówić tutaj w różnej kolorystyce.


2. Kocyk/kołderka
    Ta opcja wg mnie nigdy się nie znudzi i nie przeje. Praktyczna, ciepła, a do tego ładna :)
    Można zamówić tutaj w różnej kolorystyce.


3. Przytulanka/metkowiec
    Dla większego i mniejszego bobasa.
    Można zamówić tutaj w różnej kolorystyce.


4. Komin albo apaszka pod szyję - bo do tego specjalnych rozmiarów znać nie trzeba ;)
    Można zamówić tutaj w różnej kolorystyce.


5. Klocki LEGO.
   Frajda chyba dla każdego dziecka... a serią LEGO DUPLO dzieci od 1,5 roku mogą się bawić. Mój    syn nawet jeszcze tyle nie ma, a LEGO bawić się uwielbia.



6. Mula/liczydło/kolejka
    Zwał jak zwał...zabawa jest przednia. A w dodatku ta mula jest drewniana.


A teraz coś dla starszych.. Kolejność będzie przypadkowa.

1. Cyprys.
    To drzewko jest po prostu cudne, a do tego ma banalne potrzeby pielęgnacyjne. Pachnie cytryną.         W pięknej, wysokiej doniczce będzie się idealnie prezentował.


2. Anioł.
    Anioły z reguły wszystkim kojarzą się dobrze, ochronnie, a do tego niektóre dostępne w
    sklepach...są po prostu urocze!!! Według mnie fajny pomysł dla ciotki, babci, mamy...


3. Książka.
   Coraz mniej ludzi czyta. Jednak jeśli mamy w rodzinie pasjonata - pomysł będzie jak najbardziej trafiony. Ja akurat załączam tutaj zdjęcie książki dla osób, które interesuje nasza historia.


4. Kosmetyki/świeczki
   To chyba jeden z najczęstszych wyborów jeśli chodzi o prezenty...  Ale co zrobić, jeśli już              naprawdę nie ma się pomysłu na nic innego? A dobre i dla pana, i dla pani.



5. Bony podarunkowe do sklepu/SPA
    To jest fajne rozwiązanie, kiedy chcielibyśmy komuś kupić ciuchy, ale nie znamy rozmiaru. Dajemy taki bon i wtedy mamy pewność, że ktoś sobie wybierze dokładnie to, co chce - i przede wszystkim w dobrym rozmiarze. A bon do SPA, do kosmetyczki...niejedna pani się ucieszy z takiego prezentu :)


6. Dekoracje
    Po mojemu...różne pierdółki do domu. Ramki na zdjęcia, figurki, rzeczy po prostu ładne.
 


To by było na tyle, jeżeli chodzi o moje pomysły. Cieszę się, że ja wybór prezentów mam już za sobą. Zawsze się biorę za to wcześnie, bo nie przepadam za chodzeniem po sklepach "na ostatnią chwilę". Mam nadzieję, że wśród moich inspiracji osoby, które jeszcze tych prezentowych wyborów nie dokonały, znajdą jakiś punkt zaczepienia :)

Dajcie znać, czy któryś z pomysłów Wam się podoba. A może to Wy macie jakieś nietuzinkowe, oryginalne prezentowe pomysły? :)

piątek, 11 grudnia 2015

Motywacja


Jeśli w życiu jej brakuje...zaczynamy się poddawać i rezygnować z rzeczy ważnych, często marzeń największych. Każdy potrzebuje motywacji do czegoś innego. Jedni do pracy, drudzy do aktywności fizycznej, a jeszcze inni do zwykłego egzystowania w szarej codzienności.

Doszłam do wniosku, że trochę o mojej motywacji napisać Wam muszę. Do wszelkiego zachowania pogodności życiowej motywuje mnie moja rodzina. Do śmiechu, do łez szczęścia, do zabawy, do sprzątania i gotowania nawet (bo gotować akurat nie lubię...piec tak. mogłabym codziennie. ale gotowanie...oj nie nie, zostawiam temat Magdzie G.). Jednak w mojej pracy (choć dzięki Bogu zaliczam się do grona szczęśliwców robiących to, co kochają) także potrzebuję motywacji. I to wcale nie mało.

Bo można coś kochać, uwielbiać, spełniać się w tym. Jednak każdy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w życiu bywają ciężkie momenty, gorsze dni... Człowiek czasami budzi się (albo jak kto woli "wstaje lewą nogą") i od razu, no na wstępie wie, że ten dzień to jest do d... I wtedy nic, ale to nic się nie chce. Wszystko tak na siłę się robi. A jak na złość po drodze to kawę się wyleje, w kant stołu huknie, obiad przesoli.

No i co w takiej chwili? W takim dniu nijakim? No co zrobić?? Przecież bez sensu czekać na mrok nocy i pójście spać, żeby już tylko ten dzień się skończył, żeby zasnąć i obudzić się z lepszym humorem. Przecież życie jest za krótkie, żeby tak aż cały jeden dzień (a chandra to i dłużej się ciągnąć może) chodzić jak za mgłą i nie mieć na nic ochoty. Tylko wiecie co... dużo rozwiązań to na to nie ma... Jest za to jedno sprawdzone. Skuteczne. A nazywa się właśnie motywacja.

I to już prosto jest sobie zinterpretować po swojemu. Jeśli do poprawy humoru zmotywuje nas śmiejące się dziecko - nic prostszego. Jeśli natomiast motywacją byłaby pochwała od szefa - no to już samo przez się mówi, że działać trzeba. Wziąć się za siebie, oddać tej pracy na milion procent, aż do bólu, a na odreagowanie i relaks zostawić powrót do domu. Bywa, że niektórych motywuje...dosłownie tylko kopniak w d**e i postawienie do pionu przez drugą osobę...A jeśli motywacją do ćwiczeń jest utrata wagi...trzeba sobie nieustająco o tym celu przypominać. Może pomysłem byłoby obklejenie lodówki zdjęciami modelek z wyciętymi głowami - a zamiast ich głów wkleić swoją roześmianą buźkę? Coś ala Bridget Jones (tak robiła...).

Ja zaliczam się do grona osób, których motywacją są...ludzie. I za to z tego miejsca chciałam Wam podziękować. Że jesteście. Choćbym nie wiem jak paskudny miała dzień... ala taki, co się na okrągło powtarza "żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...to bym góry przenosiła"... I np. dostanę wtedy jakiś miły komentarz. Albo maila. Albo wiadomość na fb. Wszystko od Was. Piszecie tam różne rzeczy. Jedni to czasami po prostu napiszą coś, żeby pochwalić. Inni, żeby się doradzić, jak i co tu podobierać, żeby do siebie pasowało, i zamówić. Od jeszcze innych dostaję zdjęcia, na których pokazują mi swoje dzieciaczki albo siebie w rzeczach, które uszyłam.

Wiecie, jak to mnie motywuje niesamowicie?? Jesteście niezastąpieni. Przecież w gruncie rzeczy...w dużej mierze to właśnie dla Was to wszystko szyję. Bo jakbym tak cały czas miała coś tworzyć do szuflady...albo moim jedynym modelem byłby mój syn...no założę się, że nie ciągnęłoby mnie wtedy przed maszynę tak, jak ciągnie czytając Wasze wiadomości i widząc np. zdjęcia, jakie mi przesyłacie. Dlatego jeszcze raz - dziękuję, że mnie czytacie, że wspieracie, że jesteście. To mi daje gigantycznego kopa do działania :)

A teraz zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, które zrobiła moja klientka (oczywiście za jej zgodą je zamieszczam :)
Na boskiej modeleczce:
opaska - uszyta przeze mnie
spodenki - również moje dzieło. można zamówić (w dowolnym wzorze) tutaj.