piątek, 20 listopada 2015

Ja. Po prostu ja.

Są pewne sklepy stacjonarne, internetowe.. Jest ich masa. Smyki, hm, next...(...) Do takich sklepów wchodzimy, wyszukujemy, co nam się podoba, kupujemy i wychodzimy. Nie zastanawiamy się nawet nad tym, kto wymyślił markę, kto projektuje ubranka dla nas i naszych pociech. Bo i po co? Takich firm jest od groma. Mają modne rzeczy. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Jednak są tacy ludzie, którzy chcą czegoś więcej. Szukają rzeczy nietuzinkowych. Innych niż te, które aktualnie w nowościach ma większość sklepów. Nie chcą, żeby ich maluchy wyglądały tak samo jak większość. Szukają więc ubranek i akcesoriów w innych miejscach... Część z nich trafia m.in. na stronę Szufladkowni. I tu przechodzimy do sedna. Właściwie skąd ten post? Po co on?

Jak wspomniałam wcześniej, większości z nas jest kompletnie obojętne kto pracuje nad kolekcjami do sieciówek etc. Ja sieciówką nie jestem i nie będę. Wolę więc, żeby ludzie wiedzieli do kogo piszą, u kogo składają zamówienia, kto za tym wszystkim stoi ;) Często doświadczam sytuacji, w których sama jestem sobie reklamą. Więc dlaczego mam nie napisać, kto właściwie stoi za pomysłami, za szyciem, za wykrojami i innymi procedurami potrzebnymi Szufladkowni? :)

Ja. Po prostu ja.
Jestem żoną. Jestem matką. Właścicielką kota nawet jestem. Szycie nie było moją pasją od zawsze. A to dlatego, że kiedyś nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mogłabym robić coś takiego. Ale spróbowałam. Siadłam za maszynę i oto...zakochałam się. Tak bardzo się zakochałam, że wpadłam w totalny szał szycia ubranek i innych rzeczy dla mojego synka, dla męża, czasem nawet dla siebie (podobno szewc bez butów chodzi...u mnie to tak w połowie się sprawdza). Z czasem pojawiły się miłe i zaciekawione komentarzy ludzi z zewnątrz. Pytali mnie gdzie kupiłam to, to i to. I tak...idąc małymi kroczkami... Powstała Szufladkownia. Mój konik.

Coś już wiecie... Osoba, która tworzy dla Szufladkowni wszystko, od a do z, to taka jedna babka...
Co ma obsesję na punkcie dat ważności. Wielką. Aż do przesady. No nie tknę niczego, czemu nawet jutro ważność miałaby się kończyć.
Co kocha swoją pracę.
Co macierzyństwu oddaje się niesłychanie...na ile tylko czas jej pozwala...
Co kocha męża na zabój.
Co lubi sprzątać (poważnie. normalnie perfekcyjna pani domu...)
Co nienawidzi bobu.
Co czytnik ebooków odpala przed snem.
Co boi się klaunów (ja nie wiem co zrobię, jak mój synek za kilka lat będzie chciał iść do cyrku...pewnie tata z nim sam pójdzie...)
Co ma wyobraźnię wielką i szaloną.
Co zmarzluchem strasznym jest.

Tyle? Tyle...aż tyle raczej. Obnażyłam się przed Wami ;) Żebyście wiedzieli, że do "normalnej" babki piszecie pytając o ciuszki i inne produkty z Szufladkowni. To ze mną się umawiacie. Czasami po nocach wymiary podajecie. To ze mną materiały uzgadniacie :) Po prostu ze mną. Nie z komputerem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze - ogromnie je doceniam :) Jeżeli Wam się tutaj podoba - zapraszam serdecznie do obserwowania mojego bloga :)