czwartek, 11 czerwca 2015

Masz wszystkiego dość?

źródło

Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz, jaka może spotkać kobietę. To jasne. Jednak przychodzą takie chwile, kiedy mamy wszystkiego dość. Dziecko non stop płacze, marudzi, ma swoje humory, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć. W domu panuje coraz to większy bałagan, obiadu gotować nam się nie chce, albo w ogóle nie mamy na to czasu i ochoty, nie mówiąc już o chaosie tworzącym się w naszej głowie. Czyli innymi słowy mówimy sobie - mam wszystkiego dość.

Chyba każda kobieta przeżywa podobne deprymujące momenty. Problem w tym, że nie można sobie pozwolić na całkowite gwiezdne wojny w każdym aspekcie swojego życia. Jest na to pewna metoda, która pozwala się wyciszyć i naładować akumulatory, żeby móc każdego następnego dnia wstać z łóżka i mieć siłę na całodobową "batalię". Ta metoda może się wydać banalna, śmieszna, a nawet nie do wykonania - jednak w rzeczywistości taka nie jest. Otóż klucz do niej kryje się pod hasłem:
każdego dnia znajdź chwilę tylko dla siebie

To może być pół godziny, godzina...w zależności od tego, ile czasu możemy sobie na to pozwolić. Może powiedzieć mężowi/partnerowi, żeby posiedział przez chwilę z dzieckiem? Może poprosić mamę/ciotkę itd. o malutkie odciążenie? Być może jakaś znajoma chętnie pobawiłaby się ze szkrabem? A może wybrać moment, kiedy nasza pociecha pójdzie spać (pod warunkiem, że nie wykorzystujemy tego momentu na domowe obowiązki - jak ja to miewam w zwyczaju). I nie chodzi tutaj o to, żeby w tej "naszej" chwili sprzątać, gotować, prasować, etc. To nie ucieknie, a na obiad zawsze można zamówić pizzę... Jak mamy normalnie funkcjonować i nie buchać negatywnymi emocjami, to trzeba obudzić w sobie czysty egoizm; poczytać książkę, wziąć kąpiel w wannie, pójść na masaż czy na siłownię, poćwiczyć, wypić kawę ze znajomą, posłuchać muzyki, czy co tam kto lubi. (więcej o tym tutaj). Nikt nie zajedzie daleko na dniu zapełnionym po brzegi pracą, pozbawionym całkowicie chwili tylko dla siebie - na wewnętrzny odpoczynek. W nerwach i skrajnym wyczerpaniu da się egzystować, ale jak długo? Jak długo jest się w stanie mieć wszystkiego dość i należycie wypełniać swoje obowiązki? Nie możemy pozwolić sobie zwariować. Z nabuzowanych matek, żon, znajomych itp. nie będzie żadnego pożytku.
Pół godziny czy godzina dziennie to naprawdę nie jest dużo, zważywszy na to, że ta krótka zbawienna chwila może diametralnie zmienić nasze nastawienie do świata zewnętrznego i pozwolić nam na ponowne oddanie się codziennym obowiązkom z naładowanymi bateriami i pozytywnym nastrojem.

3 komentarze:

  1. Marzy mi się codziennie chociaż chwilka dla siebie. Czasami się udaje i jest to rozdział w książce, kąpiel z bąbelkami i kieliszkiem wina, wyjście na kawę na godzinę z siostrą. Nie zawsze się niestety udaje. tak to już jest że mój Bąbel jest przykjlejony do mamusi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry post! Zgadzam się w pełni:-) I to nie jest tak, że tej chwilki NIE da się znaleźć. Da się! Naprawdę się da, choć kiedyś byłam innego zdania :-) Pamiętam jak na samym początku cieszyło mnie wyjście do spożywczaka! Pół godziny poza domem! Co za rozpusta haha :D

    OdpowiedzUsuń
  3. to czasami chwilowe wyjście nawet po drobną rzecz do sklepu jest naprawdę bardzo potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze - ogromnie je doceniam :) Jeżeli Wam się tutaj podoba - zapraszam serdecznie do obserwowania mojego bloga :)